Ostatnie dni grudnia spędziłam w gronie przyjaciół, w wyśmienitym nastroju zakończyłam 2015 rok.

A jaki on był? Bardzo długi. Taką mam pierwszą myśl. Dużo się wydarzyło, ponieważ prawie wszystko było dla mnie pierwsze. Po raz pierwszy sama z dziećmi na feriach, wakacjach i w zwykłej codzienności.
Bardzo dużo pracy w samą siebie włożyłam w tym roku. Pracy nad własnymi myślami, emocjami. Przechodziłam od stanu, że już wiem tak dużo, do stanu nic nie wiem i im głębiej w las, tym ciemniej. Stany euforii, radości przeplatane ze stanami totalnego rozpadu, przepłakanymi dniami i nocami. Doświadczyłam, że tak jest i że z tego się wychodzi, doświadczyłam tej cykliczności. Doświadczyłam swojej siły, determinacji i radości, a także swego smutku, złości i żalu. Doświadczyłam uskrzydlających niespodzianek i gorzkich rozczarowań. Białego, czarnego i wszelkich odmian szarości.
Uczyłam się akceptacji, adaptacji do zmian, spokoju, cierpliwości, generowania w sobie pozytywnej energii oraz tego, że niedziałanie to też działanie, przyzwolenia na spowolnienie i czas dla refleksji. Ten proces oczywiście cały czas trwa.
Zrobiłam większość rzeczy, które sobie założyłam – m.in. byłam zimą w Tatrach, pojechałam do USA, zaczęłam pisać bloga, poszłam na studia podyplomowe, pływam kraulem, ćwiczę regularnie jogę i medytuję.
I co najważniejsze moje dzieci są pełne energii, uśmiechnięte. Dużo rozmawiamy, spędzamy razem czas, śmiejemy się, wygłupiamy, a także razem przechodzimy przez smutki i burze. Jesteśmy silną drużyną. Kocham je ogromnie i są moim największym szczęściem.
Mam wspaniałych przyjaciół, wspaniałą rodzinę. Oni po prostu przy mnie są.
W tym roku poznałam także wielu ciekawych i fajnych ludzi, którzy otwierają przede mną nowe światy.
Rok 2015 był rokiem trudnym, ale bardzo ważnym i wartościowym.

A co postanawiam na Nowy Rok? Patrzę na ciebie Nowy Roku z ciekawością, bez wielkich założeń. Nie spinam się, co będzie to będzie. A będzie dobrze. Bo wszystko co się dzieje jest moim życiem. Robię jakieś drobne plany w stylu ferie, wakacje, ale nie przyjmuję koncepcji, jak me życie będzie wyglądać, bo tego nie wiem. I nie chcę zakładać. Zamierzam się rozglądać wokół, odczytywać znaki i brać szanse, które życie mi daje. No i pojechać znów do Azji 🙂

I jestem szczęśliwa, ponieważ mam spokój w głowie i radość w sercu.

Dodaj komentarz