Dzisiaj obudziłam się z myślą, że już tak nie chcę, że już mam dosyć tej huśtawki emocjonalnej, że zaczyna mi się robić niedobrze. 

Jest potrzeba, ale jak ją teraz zrealizować? Są dwa wyjścia, albo opieram się na innych, albo szukam spokoju w sobie. Wybrałam to drugie, ponieważ wiem, że to co zewnętrze się zmienia; dziś są ludzie, jutro ich nie ma, dziś jestem bezpieczna, jutro może się to zmienić, a to co pozostaje, to Ja i moje wnętrze. Świat zewnętrzny może pomóc, ale główne źródło bije w nas, w środku. Pomyślałam, że jeżeli znajdę spokój w sobie, odzyskam utraconą równowagę. 

Nie jest to łatwa praca, kiedy łzy się cisną na oczy i śmieciowe myśli zalewają umysł. Ale to mój wybór czy chcę w tym pozostać. A ja nie chcę, więc pojogowałam rano, zjadłam dobre śniadanie, wypiłam kawę przy dźwiękach ulubionych piosenek, z minuty na minutę było lepiej, ale jeszcze nie osiągnęłam tego stanu. I nagle wpadła mi do głowy myśl – basen, woda, tak – woda mnie uspokaja. Po pięciu minutach byłam w samochodzie. Fantastycznie sobie popływałam, przez 15 minut byłam nawet sama samiuteńka w basenie, wtedy woda jest taka gładka i jest cicho, wspaniałe uczucie. 

A kiedy wyszłam, już świeciło słońce i we mnie, i na zewnątrz. Teraz mówię – jest mi lepiej. I widzę, że się da. To jak z wejściem na górę, żeby poczuć przestrzeń, zobaczyć widoki, usłyszeć ciszę, trzeba się postarać. Nic za darmo. Naprawdę, bardzo dużo zależy od nas samych, naszego nastawienia, wysiłku. Mamy w sobie siłę, źródło energii, tylko trzeba trochę popracować, by się dokopać do tych zasobów. 

Daj wszystkiemu przepłynąć, a przyjdzie nowe, które Cię zasili. Nie buduj tamy, bo woda zgromadzona, początkowo czysta, ma tendencję do zmętnienia, do budzenia się. A kiedy płynie nie tylko jest żywa i przejrzysta, ale i oczyszcza koryto. Bądź jak potok. 


Dodaj komentarz