Gdyby ktoś w ostatnich dniach zadał mi pytanie o czym marzę, powiedziałabym o odpoczynku, o dniu spędzonym w łóżku na „nicnierobieniu”. Październik był dla mnie miesiącem obfitym w emocje – radość, euforię, smutek, wściekłość, żal. Prawie wszystko się przeze mnie przewaliło. W tym miesiącu pojawiło się również wiele decyzji, spraw do rozwiązania. Zauważyłam, że zmęczenie psychiczne przełożyło się na ciało, które krzyczało – chcę odpocząć.

I los się do mnie uśmiechnął i zafundował mi dzień NIC. Leżę w łóżku i nic nie robię, leżę i odpoczywam. I jest mi z tym niezmiernie dobrze. Równowaga jest konieczna. Po działaniu, odpoczynek.

Wieczorna errata: w łóżku leżałam do 14:00, potem spacer, dobre tajskie jedzenie i lekkie rozmowy. Doprawdy piękny dzień.


Ten post ma 2 komentarzy

  1. Super! I tak trzymaj Moja Droga! Marzy mi się też taki dzień 😉

  2. Och tez zazdroszczę:) dzien NIC – mozna pomarzyć…

Dodaj komentarz