U mnie już jesień, bo:

– Kupiłam wrzosy, wstawiłam do doniczek, które na kuchennym parapecie sobie stoją.

– Zaczęłam robić szalik na drutach. W tym roku coś szybciej sięgnęłam po włóczkę, w poprzednich latach miało to miejsce gdzieś pod koniec października. Czyżby, zgodnie z prognozami, czeka nas zima stulecia? A włóczkę kupiłam w USA. No bo cóż można przywieźć ze Stanów, poza prezentami i kilkoma fajowymi ciuchami? Otóż dwa motki wełny kupione w Walmarcie :).

– Zaliczyłam jesienną chandrę, której towarzyszyła ogólna niechęć do działania i zalew czarnych myśli. Jak dobrze, że są przyjaciółki, ich ciepłe słowa i wsparcie, zachęcenie do rozejrzenia się wokół i docenienia tego co mam i gdzie jestem, ich słowa zachęty, zmotywowanie do podjęcia kolejnych kroków. Właśnie odnośnie tego ostatniego – kiedy pomyślałam sobie, że już sama nie potrafię się zmotywować i powiedziałam na głos do siebie, że potrzebuję pomocy, pojawili się ludzie z konkretnymi propozycjami. Po raz kolejny doświadczyłam stanu „przestrzeń odpowiada”.

– Częściej idę w las. Zazwyczaj właśnie jesienią zaczynałam biegać. Teraz jeszcze nie biegam, na razie uskuteczniam szybkie marsze kilkukilometrowe… A las zaczyna już się zmieniać, pojawiają się żółte liście, zieleń ciemnieje, a długie promienie słońca wyostrzają te barwy… i do tego jak pięknie pachnie. I do pracy coraz częściej zdarza mi się jechać rowerem. Nie tak dawno utworzono w mieście mym taką ładną ścieżkę rowerową nad rzeką, wśród drzew. Pyszna przejażdżka.

– Nadrobiłam nieco zaległości filmowe. W domu zobaczyłam fantastyczny film „Captain Fantastic”, a w kinie przewrotne „Na pokuszenie” (ależ piękne zdjęcia!) i klasykę pastiszu – „Kingsman. Złoty krąg” (uśmiałam się do łez!).

A na koniec podzielę się z Tobą krótką opowieścią, która do mnie przyszła. Uczniowie pytają się mistrza na czym opiera swą mądrość. On na to: „kiedy stoję to stoję, kiedy idę to idę, a kiedy siedzę to siedzę”.

Dodaj komentarz