Nastały długie listopadowe wieczory. Kobiety w mojej rodzinie zawsze w tym czasie wyjmowały włóczki, druty, szydełka i zaczynały przygotowania do zimy. Jako nastolatka również nabyłam umiejętność dziergania. Potem zaniechałam tej czynności, a teraz odkrywam ją na nowo.

Właśnie sięgnęłam po szydełko i kolorowe motki wełny. Zaczynam robić czapkę przy dźwiękach – idealnego na ten miesiąc – Sigur Ros. Uspokaja mnie szydełkowanie, głowa przestaje gadać.
Jak dla mnie idealne rozwiązanie na jesienny spadek nastroju, który dopadł mnie znienacka.

Dodaj komentarz