Obudziło mnie słońce. Zawiozłam dzieci do szkoły i poszłam w las. Długi, szybki marsz. Jeszcze dziesięć dni temu w górach oglądałam śnieg, a dziś piękna, jeszcze złotawa – bo nie wszystkie drzewa straciły liście – jesień. Las pachniał wilgocią. Na łące zobaczyłam kilka stokrotek, jakby trochę wiosennie się zrobiło.

W listopadzie zwolniłam. Poddaję się naturze, poddaję się długim wieczorom, poddaję się niespieszności. Czytam książki – „Drogę do miłości” i „Shantaram”. Autorem pierwszej książki jest hinduski terapeuta Deepak Chopra, akcja drugiej toczy się w Indiach. Zbieżność…

Wsłuchuję się w ciszę. Zauważyłam, że coraz mniej słucham muzyki. Nie mam takiej potrzeby. Dobrze mi z ciszą. Idąc do lasu nie ubieram słuchawek na uszy. Słucham jego muzyki.

Dodaj komentarz