Bardzo fajny koncert, świetna piknikowa atmosfera. Ciepło było i przyjemnie. Hey w formie. Kasia Nosowska już taka kobieta, a nadal daje czadu i masę energii. Uwielbiam ją i ogromnie szanuję. Poskakałam przy nich, poklaskałam, pośpiewałam. Oj tak, pośpiewałam sobie dobrze, mogłam na oścież otworzyć swoje gardło i ryczeć. Cudowne uczucie! A że zdecydowaną większość tekstów znałam, było tym łatwiej. 

Koncert Rojka – trochę się obawiałam jak przyjmę. Przecież rok temu byliśmy razem na tym koncercie. Razem słuchaliśmy namiętnie tej płyty….. Ale o dziwno dobrze odebrałam, nie było mi smutno, nie ogarnęła mnie tęsknota. Po raz kolejny pochyliłam się na świetnymi tekstami, miło było posłuchać fantastycznych aranżów i co warte podkreślenia – innych niż na płycie. Gitary, puzon, pianino, smaple, dzwonki…. dające razem niezwykłe bogactwo dźwięków. Do tego piękna oprawa świetlna. Naprawdę cudny spektakl. 

I na koniec Męskie Granie Orkiestra wraz z kawałkami z lat młodości: „To tylko tango”, „Zaopiekuj się mną”, „Dziwny czas”, „Spalam się”. Poczułam się jak nastolatka. Fantastyczna energia. A do tego wszystkiego poczucie, że jest się z ludźmi, z którymi znam się wieki i nadal czujemy tę magiczną więź. Spotykamy się przecież nieczęsto, ale jesteśmy, jakby czas nas nie dotykał. Duża radość w sercu. 


Dodaj komentarz