Wyjrzałam dziś przez okno, prószył śnieg, leniwie pokrywając ziemię bielą. Bardzo lubię ten biały zimowy krajobraz. Wtapiam się w jego ciszę i spokój. W świat bez zakłóceń.

Biel…

Jakiś czas temu byłam na nartach na lodowcu w Alpach. Doświadczyłam wówczas dwóch odmian bieli.

Dwa pierwsze dni były urzeczywistnionym marzeniem – czyste, błękitne niebo, przecinane tylko co jakiś czas białymi wstążkami samochodów, słońce, świeży, mięciutki śnieg, wyprasowane stoki pozwalające na jazdę bez hamulców. Czysta rozkosz. Jednym z najbardziej zmysłowych przeżyć jest dla mnie moment, kiedy staję na szczycie stoku, który jest niemal pusty i czeka na mnie, a ja patrzę w dal, wbijam kije, odpycham się i jadę, czując pęd na policzkach, czasami i leki ból w udach, ale przede wszystkim czystą przyjemność. Endorfiny szaleją. Prędkość wywala rozluźnienie ciała i umysłu. Wystarczy, że myślami przeniosę się w takie miejsce i od razu przez moje ciało przechodzi słodka fala przyjemności.

Natomiast dwa kolejne dni można nazwać walką, walką o utrzymanie równowagi, dobrego samopoczucia, w miarę płynnej jazdy. Wiało bowiem silnie i mgła nie chciała ustąpić. Piękno i moc gór tkwi właśnie w tym, że wobec nich nie można być obojętnym, że dostarczają tak skrajnych emocji – od rozkosznej przyjemności po paraliżujący strach. W mgle dla mnie trwa taka mała walka o życie – tracę orientację, błędnik mi szaleje przez co trudno o utrzymanie równowagi, dochodzą mdłości. To wszystko razem wzięte powoduje lekki paraliż ciała, spięcie, wtedy ciało zapomina jak się jeździ, popełnia podstawowe błędy… Gdy biała wata mgły otacza zewsząd, czuję się zamknięta w białej kuli, bez linii horyzontu, dół jest górą, góra dołem. Mgła wyzwala we mnie strach i samotność, czuję się mała, przyciśnięta, trochę mi duszno.

Biel śniegu iskrząca w blasku słońca i biel mgły… Niby ta sama biel, niby, bo tu radość, a tu strach.

Biel. Doświadczam dzięki niej poczucia czystości, ostrości, przejrzystości, zachwytu, spokoju, ale też każe zadać pytania o to bezpieczeństwo, gdzie i kiedy je odczuwamy i kiedy nam go brakuje i na ile ten brak nam doskwiera.

Wszystko ma dwie strony. Wszystko jest ważne. Wszystko nas uczy.

Jak powiedział Jung „Każda cecha jest dobra i zła”.

Dodaj komentarz