Dziś będzie o smutku i łzach. Przyznam Ci, że długo nie potrafiłam płakać. Jeżeli już mi się to zdarzało, to raczej ze złości, gniewu, żalu, ale nie były to łzy smutku. Tym nie pozwoliłam wypłynąć. Kiedy czułam, że chcą się wydostać, kiedy broda zaczynała drżeć, gardło się zaciskało, brałam kilka głębokich oddechów i powstrzymywałam, niejednokrotnie będąc z siebie dumną, że udało mi się, że się nie dałam smutkowi, że daję radę. Dodatkowo słyszałam też z zewnątrz głosy: Ty nie możesz płakać, Ty masz być silna, Ty masz dzieci.. .Sama do siebie też tak mówiłam zresztą. No i zakopywałam ten swój smutek coraz głębiej. I byłam silna i dzielna. Do czasu…

Jakiś czas temu byłam na masażu. Chodzę do takiego „magika”, który poprzez ucisk odpowiednich miejsc „spuszcza” ze mnie napięcie. I właśnie ostatnio poprzez jeden nacisk, odkręcił kran. Zaczęły ze mnie wypływać łzy smutku, ogromnego smutku. Płakałam dobrą godzinę i od tego czasu co chwilę zdarza mi się płakać, ale jest to inny płacz. Płacz, który daje mi ukojenie. Płaczę pół godziny, kwadrans, a potem zabieram się do pracy, do tzw. codzienności. To taki płacz bez myśli, bez emocji w trakcie. Oczywiście wywołuje go jakieś wspomnienie, sentyment, piosenka, ale potem jest już tylko płacz, najczęściej cichy, bez wycia, bez krzyku, bez komentarza w stylu „jaka to ja jestem nieszczęśliwa”. Po prostu jestem wtedy smutna i tak dokładnie ten stan określam.

Nie sądziłam, że łzy mogą cieszyć. A mnie naprawdę ten płacz cieszy, bo czuję, że mi służy.

Powiedziałam ostatnio moim przyjaciółkom, że jest mi smutno i że płaczę i że tak rzadko o swoim smutku mówię i że się nie chcę do niego przyznawać, by nikogo nim obciążać, bo przecież dam sobie radę sama. I cóż się podziało? Popłynęła do mnie rzeka ciepłych, mądrych, wspierających słów. Odczułam, jak to dobrze podzielić się także i tą emocją. Dziękuję Wam za wsparcie.

Spuentuję ten wpis metaforą, która do mnie dziś przyszła:
Otworzyłam okno do swego domu i wpadła masa świeżego powietrza. Od razu oddycham pełniej.

PS. Życie jest jak dmuchawiec – powiedziała Ola, dlatego dziś dmuchawiec na zdjęciu.

Dodaj komentarz