O tym, że w wyśmienitym towarzystwie spędziłam ostatnie dni ubiegłego roku już pisałam. A dzisiaj o tym, że również pierwsze dni nowego roku upłynęły mi fantastycznie. To za sprawą spotkania z wieloletnimi przyjaciółmi, z którymi jest zarówno lekko, jak i refleksyjnie, wśród rozmów i śpiewów, przerywanych dziką zabawą dzieciaków. 
A jako, że mróz ścisnął i rozpoczęła się prawdziwa zima (właśnie widzę, że nawet śnieg zaczął padać) wybrałam się z dziećmi na lodowisko oraz otwarłam sezon narciarski (co prawda śnieg sztuczny, ale zawsze warto w górach spędzić choć chwil kilka).

Dzisiaj z kolei wpadłam przez przypadek na świetnego bloga bezego.com. Tematyka mi bliska, język także – prosto i treściwie. Dobry kawałek czasu przeznaczyłam na jego lekturę. Wiele spraw znów sobie przypomniałam, nad wieloma się pochyliłam, wiele wątków poruszyło me wewnętrzne struny, wiele zrozumiałam na nowo.  A przede wszystkim to, że każdy dzień to lekcja, każde wydarzenie to lekcja, każda porażka to lekcja, że nieustanie uczymy się, uczymy się, uczymy się…

Przypomniały mi się słowa ks. Jana Twardowskiego „W życiu musi być dobrze i niedobrze. Bo jak jest tylko dobrze, to jest niedobrze”.


Dodaj komentarz