Radość, smutek, euforia, zdenerwowanie, żal… to nie my, to emocje, które przez nas przepływają. 
Uczę się obserwować ten przepływ. Zauważać emocje, akceptować, że się pojawiają, że są i pozwolić im się przeze mnie przelać. I co najważniejsze – nie przywiązywać się do nich. Są teraz, ale to nie znaczy, że będą za chwilę. Pozwalam im być w tym momencie.
Zaskakuje mnie codziennie ta obserwacja. Widzę, że tak jak czuję się rano, nie determinuje mojego nastroju przez cały dzień. W ciągu jednej sekundy emocje mogą się zmienić. Czasem wystarczy jeden gest, jedna wiadomość, jeden uśmiech. Akcja – relacja – przepływ. Od rozwibrowania po spokój. Moją uwagę zwróciło samoistne dążenie organizmu do równowagi: spokojny poranek – energetyczny wieczór, energetyczny poranek – wieczorne wyciszenie…

Cieszy mnie to, że już to widzę, ale i czuje, że jeszcze długa droga przede mną. Idę nią i patrzę z ciekawością na to, co mnie spotyka. 

Dodaj komentarz