Wróciłam z fantastycznych wakacji w Chorwacji (niebywale uroczy Przylądek Kamenjak). Wakacji kempingowo-namiotowych. Dwa lata temu byłam na podobnych wakacjach, ale wtedy było inaczej. Wtedy bardzo brakowało mi Tomka, jego obecności, bliskości. Brakowało mi Tomka jako partnera, przyjaciela. Dzieciom brakowało taty. Stale miały przed oczami obrazki sprzed roku, kiedy to razem spędzaliśmy czas. Czas minął. Czas leczy raczy, czas nas uczy pogody, daj sobie czasu…. Tak, w tych mądrościach przodków jest COŚ.

Teraz jesteśmy trzyosobową rodziną i to akceptuję. Nie było już we mnie żalu tylko zgoda, taka silna, bo płynąca z serca, z trzewi zgoda na to, że jest jak jest. Że siadam za kierownicę i jadę 12 godzin, że rozkładam namiot, że biorę na siebie kłótnie dzieci, że biorę odpowiedzialność za siebie i swoje wybory. Nie zastanawiam się nad tym „dlaczego”, po prostu – tak jest teraz i funkcjonuję w tych warunkach i staram się je wykorzystać jak najlepiej potrafię.

Patrzyłam na piękne niebo, morze, jego kolory, przyrodę, zachody słońca, skały, klify i cieszyłam się, że z radością w sercu mogę tego piękna doświadczać. Cieszyłam się, że mam rodzinę i znajomych, z którymi spędzam ten czas. Cieszyłam się dziećmi, ich radością, uśmiechem. Skakałam z nimi do wody, nurkowałam, grałam w paletki, ale też i miałam okazję do samotnych popływań, do pojeżdżenia na rowerze z dorosłymi (jak to mawiają dzieciaki), do poczytania książki. Bardzo wypoczęłam. Jadłam przepyszne kalmary z grilla, czarne małże, piłam zimne piwo i białe wino. Wysypiałam się dobrze. Ale przede wszystkim doświadczałam spokoju w duszy i sercu. Właśnie – wcale przez ten czas nie skupiałam się na brakach. Czułam się bogata.

Przez tydzień nie używałam telefonu, nie łączyłam się z internetem. Postanowiłam sobie być obecną w „tu i teraz” i czerpiącą z tego stanu pełnymi garściami. Jestem zachwycona tymi wakacjami. I nawet droga nie była dla mnie ciężarem. Fakt, odczuwałam zmęczenie, ale wtedy włączałam radio i śpiewałam sobie pod nosem. Jestem naładowana taką dobrą energią, energią z natury. Bardzo lubię tego typu wakacje. Podoba mi się w nich przebywanie tak blisko ziemi. Do tego rozpieściła nas pogoda – na-solaryzowałam się, wygrzałam swe ciało, które nabrało odcienia brązowego.

Na wakacjach poczułam, że jestem silna i wytrwała. Jestem pogodzona.

Wszystko, co do mnie przychodzi i czego doświadczam, jest dla mnie. Takie jest moje życie. Taka jest moja droga.

Dodaj komentarz