Rób swoje, bez względu na okoliczności, 
rób swoje, nie czekając na efekty, 
rób swoje w zgodzie z tym co czujesz. To jedno z moich przykazań. 

Od jakiegoś czasu staram się robić swoje, z ciekawością patrzę na to, co się dzieje i czekam, co życie mi przyniesie. I co chwilę jestem zaskoczona, że to działa. Trzeba tylko, a może AŻ cierpliwości. A my tak gonimy, tak się spieszymy, chcemy już, szybko, a przecież spacerując zauważamy o wiele więcej, przecież każdy owoc potrzebuje czasu, by dojrzeć. Czujemy wszak różnicę między tymi sztucznie pędzonymi, a tymi, które w swoim tempie dojrzały do spożycia.
To jedno z moich zadań domowych, które odrabiam…

Rok temu napisałam, że chciałabym znów biegać, chodzić na jogę, spróbować zimą biegówek, pojechać zimą w Tatry, zacząć pisać bloga. W zasadzie poza bieganiem, wszystko zrealizowałam, co mnie bardzo cieszy. Cieszy mnie, że myśl przeistacza się w czyn. 


Dodaj komentarz