Przyszła, posiedziała, herbatkę wypiła, pogadałyśmy trochę i…

Samotność ma i swoje plusy, bo dzięki niej:
– mogę wsłuchać się w siebie, w swoje pragnienia, marzenia, cele, wartości, w to co naprawdę jest moje, co płynie z mojego serca, dzięki temu poznaję siebie, poznaję co jest dla mnie ważne, ale i też czego się obawiam, jakie strachy siedzą w mojej głowie,
– doświadczam niezależności,
– uczę się odpowiedzialności i brania konsekwencji czynów na swoje bary, nikt inny za mnie nie będzie się tłumaczył,
– staję się odważna, bo nie mogę się kimś wyręczać czy też chować za czyimiś plecami,
– podejmuję szybciej decyzje i robię to z coraz większą swobodą,
– otwieram się na nowe znajomości, wchodzę w nowe środowiska, poznaję nowe punkty widzenia,
– rozwijam swoje pasje i zainteresowania, wracam do kiedyś tam porzuconych,
– dbam o siebie i swoje potrzeby, kupuję sobie kwiaty, robię drobne upominki,
– jestem dla siebie dobra i wyrozumiała, ponieważ nierzadko sama siebie pocieszę, wysłucham i pogłaskam po głowie,
– doceniam to co mam i jestem za to wdzięczna.

Musiałam dostać po tyłku, aby zacząć doceniać w pełni to, co mam i to, co życie mi daje w każdej minucie. Wcześniej nie zawsze to widziałam. Dzisiaj jestem wdzięczna za dar życia dzieci i mojego, za zdrowie moje i moich najbliższych, za rodzinę, przyjaciół i znajomych, którzy przy mnie są, pomagają, wspierają, dodają otuchy, sił i odwagi, często nawet o tym nie wiedząc. Za to, że jestem bezpieczna, żyję w dobrych warunkach, moje dzieci są radosne, uśmiechnięte, że mogę się kształcić, rozwijać, czytać, pisać, wygłaszać swe opinie, ubierać się tak jak chcę, podróżować po świecie…. Wymieniać mogłabym dużo. Lista jest doprawdy długa. Jesteśmy szczęściarzami. Nasz świat jest w porządku i wszystko co do nas przychodzi, jest dla nas. A lekcje są po to, by wyciągać z nich wnioski, nabywać mądrość życiową i korzystać z niej tu i teraz.

Przeczytałam: To na czym się skupiasz do ciebie przychodzi. Jeżeli skupiasz się na braku, dostajesz brak. Jeżeli skupiasz się na obfitości, dostrzegasz obfitość. Dlatego staram się – jak w piosence „Always look on the bright sight of life” – dostrzegać drugą stronę wszystkiego. Nie zawsze to wychodzi, przyznaję i we mnie nierzadko się odzywa tzw. „ciało bolesne” (to za Eckhartem Tolle i jego wspaniałą „Potęgą teraźniejszości”), ale próbować trzeba.

Ten post ma jeden komentarz

  1. I wiesz Monia, że to widać że jesteś PANIĄ SWOJEGO LOSU, w takim bardzo pozytywnym kontekście.

Dodaj komentarz