Cieszy mnie, że szybko adaptuję się do zmian i zmiana mnie nie blokuje. Wyjazd w Tatry nie wypalił. Wróciłam do domu i korzystając z wolnego wieczoru wybrałam się do kina na „Everest”. Film podobał mi się, szarpnęło mną parę razy dosyć mocno. … Góra zawsze decyduje ostatnia, kogo przyjmie… Ludzie rywalizują, kierują się nadmiernymi ambicjami, kupują, chcą coś sobie udowodnić… A Ona? A Ona jest, przygląda się i decyduje ostatnia… 
Spiętrzyły mi się emocje – mocny film, kilka godzin wcześniej doświadczenie wypadku samochodowego. Miałam ochotę krzyczeć, niech to wszystko się wyleje. Jechałam z kina i krzyczałam, darłam się na całe gardło. Jazda samemu samochodem daje terapeutyczne wręcz możliwości. Przed snem półgodzinna medytacja. 
Obudziłam się dziś świeża i radosna. Wzięłam dzieci, teściów i pojechaliśmy w Beskidy, na Stożek. Wspaniały spacer okraszony śmiechem, rozmowami i rześkim, wilgotnym powietrzem. Pyszny żurek w schronisku, potem kawa z ciachem u Janeczki. 
Miałam dziś piękny dzień; przyjemny, lekki i beztroski. Jestem szczęśliwa i tym się z Tobą dzielę.  

Tak, słońce zawsze gdzieś świeci.

Ten post ma jeden komentarz

  1. Dokładnie tak jest Aga! Cieszę się razem z Tobą. Patrząc na Wasze zdjęcia na FB pomyślałam – jaka fantastyczna rodzina, jaka fantastyczna para! Kocham Was :). Moc uścisków.

Dodaj komentarz