…tak wolno i spokojnie…

Dzisiaj odkryłam, że nie chce już mi się zagłębiać w siebie, że chwilowo jestem tym zmęczona, że mam ochotę na coś luźniejszego. Dlatego też sięgnęłam po serial „Sense 8”, który chodził już za mną od jakiegoś czasu, serial polecony mi przez przyjaciółki i oglądam go sobie z zainteresowaniem dużym. Rzecz o ośmiu osobach różnej narodowości połączonych ze sobą mentalnie.
Chwilowo odrzuciłam też książki związane z rozwojem osobistym na rzecz lżejszej literatury. Poza tym listopad sprawia, że mam większy apetyt na sen, robię sobie popołudniowe drzemki, jestem jakby wolniejsza. Może to przejaw tego, że ze mnie dziecko natury i że odczuwam fizycznie zmiany pór roku, że przyszła teraz dla mnie pora na odpoczynek?
Bo kiedy tak sobie u progu listopada pomyślałam o tym, jakim chciałabym go mieć, to pierwsze natychmiast pojawiło się we mnie słowo „spokój”. Tak, chcę spokoju.
I jeszcze chcę Daniela :). Tak, w tym tygodniu pójdę sobie na nowego Bonda.

Ten post ma jeden komentarz

  1. Monia – czekam na pełniejsza recenzje Sense8 🙂
    I zgadzam sie, spokój i spowolnienie to moje dwa słowa znaki na listopadowe dni 🙂

Dodaj komentarz