Przyznam, że od jakiegoś czasu bardzo dobrze się czuję. Jest mi lekko, w głowie mam spokój. Nie szarpie mną, nie mam oczekiwań, roszczeń, staram się żyć tym co jest. Czuję się stabilna emocjonalnie. Oczywiście emocje przeze mnie przepływają, złoszczę się, denerwuję, smucę, ale te chwile trwają krótko. Szybko wracam do równowagi. Jest we mnie akceptacja. Może to zasługa medytacji? Nie wiem, ale wiem jedno, że jestem z siebie zadowolona. 

Cieszy mnie, że mam energię i siłę, że śpiewam i tańczę, że ugotowałam dzisiaj obiad na jutro, że rodzą mi się w głowie plany, pomysły, że dostrzegam piękno jakie jest wokół (właśnie, cudna jesień, przecudna). 
Cieszę się, że jest we mnie radość, mimo wszystko. Cieszę się, że już tak nie walczę, że luzuje, nie przejmuję się tak bardzo, że się tak nie spinam. Za to często powtarzam: „co ma być, to będzie, co ma się pojawić, się pojawi”. 

Odpuszczam, a rzeczy się dzieją, życie się toczy. Mam wrażenie, że im bardziej planujesz, tym bardziej nie dostrzegasz tego co wokół. Skupiona(y) na realizacji swojego planu mijasz szanse, które pojawiają się na twojej drodze. 
Życie nie znosi próżni, kiedy coś odpuścisz, pojawia się coś nowego. Nie trzeba się trzymać tak kurczowo. Nie ma co się bać. Będzie dobrze. Z tą myślą codziennie kładę się spać – będzie dobrze. 


Dodaj komentarz