Zaświeciło dziś słońce. Zdecydowanie ładniejsza pogoda niż wczoraj. Na sercu też mi lżej. Dzisiaj podczas relaksu po jodze przyszło mi na myśl, czy ucieczka to na pewno ucieczka (pojmowana niekiedy jako tchórzostwo), czy też może ochrona siebie. Widzę pole bitwy i strzelających do mnie żołnierzy. Czy idę do przodu wystawiając klatę, nie zaważając na skierowane we mnie kule, narażając się na rany, utratę zdrowia czy życia? Czy też chowam się w okopach chroniąc siebie? Wydaje mi się, że czasami wycofanie wynika z troski o siebie. Ile można walczymy, ale nie ma co się podkładać za wszelką cenę. Żywi mamy szansę coś jeszcze zrobić. Martwi, słabi, poranieni – niewiele.

Kiedy czujemy, że nadchodzi zimno, chronimy swe ciała ciepłą odzieżą. Tak samo powinniśmy dbać o swoje serce. Dla mnie to nowa lekcja od życia. Być odważną, ale umieć wyczuć moment, kiedy powinnam, dla swojego dobra, schować się w okopach.

Dodaj komentarz