Dotknęłam zmysłami przepięknego koncertu gongów, mis i monochordów. Pierwszy raz byłam na takim wydarzeniu, dlatego też na nic się nie nastawiałam, a podziały się fantastyczne rzeczy. Me ciało odbierało, wibrowało, miałam wrażenie, że czasami porusza się jak wąż, innym razem kołowało, to znów wydłużało, w pewnym momencie odczułam kłucie w gardle, w innym wydobyły się jakieś wspomnienia, pragnienia. Ale generalnie cudowny relaks i, możnaby rzec, totalny odjazd. Kilka minut zajął mi powrót ze stanu błogości i odprężenia do tzw. rzeczywistości. 

Niesamowitą moc mają dźwięki, niesamowicie ciało z nimi rezonuje. 


Dodaj komentarz