Chciałam jeszcze nawiązać do wczorajszego wpisu, ponieważ pojawiło mi się dzisiaj małe rozwinięcie tego tematu.

Poszerzenie perspektywy, zobaczenie, że wszystko jest po coś, daje niesamowity oddech i spokój. Zauważenie tego, że życie jest PROCESEM składającym się z etapów. 

Nasunęła mi się analogia z budową domu. Aby zbudować piętro, trzeba mieć już parter, by mieć parter potrzebne są fundamenty. Nie da się zacząć domu od dachu. Na każdym tym etapie potrzebujemy innych materiałów i innych fachowców. Cieśla nie jest nam potrzebny do wylania fundamentów, ale bez niego nie powstanie dach. Po zakończeniu etapu rozstajemy się z tymi ludźmi pełni wdzięczności, że dołożyli swoją energię do zbudowania naszego domu. Tak samo jest w życiu. Na każdym etapie znajdziemy osoby, które dołożą swoją cegłę.

Świadomość procesu powoduje, że nie zatrzymujemy się na którymś z etapów, tylko idziemy dalej, ponieważ ciekawi nas to co przed nami, to co się wydarzy.

Kiedy rozwój zostaje zatrzymany pojawia się niepokój. Łatwo wtedy sięgnąć po coś, co potrafi go przykryć: intensywna praca, używki, sport… Ale co jakiś czas niepokój wypływa na powierzchnię i daje o sobie znać.

U mnie pojawił się dwa lata temu. Zaczęłam wtedy znów intensywnie pisać pamiętnik. Pierwsze zdania, a w zasadzie pytania, jakie się w nim pojawiły to:
„Na ile poświęcać się rodzinie, a na ile zająć się sobą? Gdzie ludzi lokują szczęście – w sobie czy innych? Takie pytanie urodziły mi się dzisiaj przy porannej kawie. Ciekawe jak często zmienia się człowiek, jego poglądy, upodobania, jak zmieniają się jego priorytety?”

Te dwa lata temu poczułam, że stoję w miejscu. I wtedy pojawili się ludzie, którzy pewnie nawet o tym nie wiedząc, poruszyli mną, potrząsnęli. Potem zmarł Tomek i jego śmierć uruchomiła zasoby, które we mnie były. Przyswajanie wówczas treści mówiących o tym, że wszystko jest lekcją i jest po coś, nie oburzało mnie, nie sprawiało problemów, a wręcz przeciwnie – bez oporu przyjęłam jako swoje. Musiało zatem TO być we mnie, wystarczyło jedynie się do tego dokopać. 

Bardzo ciekawi mnie, co jeszcze się wydarzy. Na każdy nadchodzący dzień patrzę z ciekawością i nie żałuję tego co za mną, ponieważ wiem, że było mi potrzebne, abym była tu i teraz, w takiej właśnie kondycji. 


Dodaj komentarz